sobota, 2 maja 2015
Rozdział 1
- Muszę stać się bardziej samodzielny, rozumiesz? Dlatego załatwię to sam. - powiedziałem stanowczo. - Ale paniczu...- Mam już 17 lat nie jestem już dzieckiem- powiedziałem jednocześnie przerywając mu. - Jak będę cię potrzebować, to wiesz. - powiedziałem udając się do wyjścia. Kiedy byłem na miejscu, zacząłem rozglądać się w poszukiwaniu jej. Stanąłem niedaleko stołu z jedzeniem i zacząłem wsłuchiwać się w muzykę. Nagle zobaczyłem ją, stała w drugim rogu stołu i się rozglądała. Zacząłem powoli zbliżać się do niej. Odwróciła się w moją stronę, i popatrzyła na mnie uwodzicielsko. - Przepraszam czy my się znamy?- zapytała. - Nie, dlatego to powód by się poznać- powiedziałem. Nagle jej oczy zmieniły kolor. - Mogę prosić do tańca? - zapytałem. Zanim się obejrzałem znaleźliśmy się na środku sali. Tańczyliśmy, ja patrzyłem na nią a ona za to na swoje nogi. -Trudno było mnie znaleźć? Jest tu dużo ludzi. - zapytała. - Jesteś bardzo zauważalna, nawet jak próbujesz nie zwracać na siebie uwagi. - powiedziałem. - Haha. Za to kolesia z opaską nie trudno zauważyć.- powiedziała z uśmiechem. Kiedy zacząłem jakoś przyzwyczajać się do muzyki, dużej ilości ludzi i ich oczach nakierowanych prosto na mnie, to musiało się zmienić. Nagle ze wszystkich drzwi i okien wyskoczyło dziesięciu mężczyzn, ubranych w czarne stroje z dziwnymi nadrukami w kształcie smoków. Muzyka przestała grać, ludzie zaczęli patrzeć się na czarne postacie, a kobiety zaczęły krzyczeć.
Jedną kobietę nawet poniosło dlatego położyła się na ziemi i zaczęła krzyczeć. - ZAMKNIJ SIĘ!!!!- krzyknął jeden z mężczyzn i zaczął ją kopać. Niektórzy zaczęli im się stawiać. Nim się obejrzałem moja towarzyszka szybkim krokiem poszła za kurtynę, niedaleko nas. Nagle zobaczyłem jednego z mężczyzn udającego się w tą samą stronę. Od razu prześlizgnąłem się za kurtynę. Kiedy weszłem za kortynę, zobaczyłem ją leżącą na ziemi a nad nią stał on. - Już nie żyjesz - powiedział spokojnie mężczyzna. Mój rozsądek mówił mi żeby uciekać ale nie mogłem jej zostawić. Mężczyzna powoli zaczął się do mnie zbliżać. Nagle przez ostatnie nie zniszczone okno wskoczył Sebastian. Jednym ruchem zadźgał mężczyznę jednym ze swoich ulubionych noży. - Mam nadzieje że dobrze umyjesz ten nuż inaczej to będzie miało, duży wpływ na twoją pensje - powiedziałem. - Ale paniczu, panicz mi nie płaci-. powiedział - Nieważne, porozmawiamy o tym jutro. A teraz, idź posprzątać - powiedziałem stanowczo. - Tak paniczu - odpowiedział potulnie. Kiedy Sebastian wyszedł od razu można było usłyszeć krzyki mężczyzn. Ja też niestety musiałem coś zrobić, nie mogłem jej tak zostawić. Podeszłem do niej i wziąłem ją na ręce. Była zaskakująco lekka. Po pięciu minutach przyszedł Sebastian. - Paniczu ona może być ciężka. Może papieżowi pomóc? - zapytał. - Nie. Dam sobie radę, nie jestem dzieckiem - powiedziałem wrogo. Kiedy byliśmy w połowie drogi do rezydencji ona zaczęła się lekko wiercić. Kiedy dojechaliśmy, Sebastian zaniósł ją do pokoju gościnnego. Ja za to poszedłem do gabinetu by się czegoś dowiedzieć o tych czarnych postaciach. Niestety w żadnej z moich książek nie było napisane o tej dziwnej organizacji. Nagle przyszedł Sebastian z herbatą. - Obudziła się - powiedział spokojnie. Wziąłem łyk herbacie i poszedłem się z nią zobaczyć. - Pójdę sam - powiedziałem. Sebastian nie odezwał się, tylko gapił się na mnie kiedy wychodziłem. Nie chciałem żeby się mieszał. Kiedy dotarłem do pokoju gdzie była ona, zastanowiłem się przez chwile. ''A może nie powinienem jej przeszkadzać'' pomyślałem. Jednak z drugiej strony nie może być aż tak źle. Dlatego weszłem do jej pokoju. Kiedy weszłem, nie buło tam ani jednej żywej duszy. Wbiegłem do środka, i po chwili zauważyłem że okno jest otwarte. Podbiegłem do okna, i nagle drzwi się zamknęły. Szybko poczułem ucisk w okolicy gardła. -Nie ruszaj się, inaczej zginiesz- ktoś szepnął mi do ucha. Nagle doszła do mnie myśl żeby wezwać Sebastiana, ale wtedy nadal by mnie uważał za dziecko. Na szczęście Sebastian dał mi lekcje samo obrony. Nim się obejrzałem nasze role się odwróciły. -I co teraz, zamierzasz mnie zabić - powiedziała ledwie łapiąc oddech. - Nie. Nie zamierzam cię zabić. Pomyśl ile to by było sprzątania dla Sebastiana. - powiedziałem spokojnie.
-----------------------------------------------------------------------------
Długo oczekiwany pierwszy rozdział. Nareszcie
Nie zapomnijcie komentować i obserwować bloga. Dziękuje wszystkim ktuży zostali na tym blogu po takiej długiej przerwie. Dziękuje też tym ktuży są tu pierwszy raz i mam nadzieje że zostaniecie na dłużej
piątek, 1 maja 2015
wiadomość2
Nudzi mi się. Miałam was wsypywać notkami prawda?
A więc (ostatnio często to pisze) z nudów powiem (napiszę) co mi się ostatnio przydarzyło. Byłam pod ostrzałem >_<. To się zaczęło niewinnie poszłam z moją siostrą do sklepu. Wiem nic wielkiego, ale w drodze powrotnej stało się to. (Wyobraź to sobie) Idziesz sobie spokojnie pomiędzy blokami i nagle BUM. Dwa jajka wylądowały tuż pod twoimi nogami. (Nie martwcie się ten ktoś nie trafił, nikt nie ucierpiał, no porucz jajek). Od razu ja i moja siostra stanęliśmy, rozejrzałyśmy się, i poszłyśmy dalej. Teraz kolejne zadanie. Dokładnie dwa napiszcie co wam się ostatnio dziwnego przydarzyło i chyba najważniejsza rzecz napiszcie znicz dla jajek, które najbardziej ucierpiały.
Jajka ????-2015 na zawsze pozostaną w naszych sercach. [*] [*] [*]
A więc (ostatnio często to pisze) z nudów powiem (napiszę) co mi się ostatnio przydarzyło. Byłam pod ostrzałem >_<. To się zaczęło niewinnie poszłam z moją siostrą do sklepu. Wiem nic wielkiego, ale w drodze powrotnej stało się to. (Wyobraź to sobie) Idziesz sobie spokojnie pomiędzy blokami i nagle BUM. Dwa jajka wylądowały tuż pod twoimi nogami. (Nie martwcie się ten ktoś nie trafił, nikt nie ucierpiał, no porucz jajek). Od razu ja i moja siostra stanęliśmy, rozejrzałyśmy się, i poszłyśmy dalej. Teraz kolejne zadanie. Dokładnie dwa napiszcie co wam się ostatnio dziwnego przydarzyło i chyba najważniejsza rzecz napiszcie znicz dla jajek, które najbardziej ucierpiały.
Jajka ????-2015 na zawsze pozostaną w naszych sercach. [*] [*] [*]
wiadomości
Mam dla was nie wiem czy dobra wiadomość, ale mam całkiem dobry pomysł na bloga. Żeby wam się nie nudziło. Miałam ochotę na taką odskocznie od normalności. Dlatego pomyślałam że możemy, troszeczkę urozmaicić bloga. (Przejdź do sedna w końcu). A więc rozdziały z historii pojawią się dwa razy w tygodniu, a w resztę dni będę zasypywać was troszeczkę innymi notkami. W tych notkach wy też będziecie musieli się wykazać, oczywiście w komentarzach. Pierwsze zadanie napiszcie co o tym myślicie.
Pierwszy rozdział już niedługo ;3
Pierwszy rozdział już niedługo ;3
czwartek, 30 kwietnia 2015
#INFORMACJE
Siema. Co tam? Jak tam?
Ten post pisze bardzo późno, dokładniej poprzedniego dnia. Spróbuję co dwa dni wstawiać notki. Spróbuję ( same spróbuję ) wam w skrócie powiedzieć (napisać) dlaczego zawieszam tą historię. Po pierwsze chcę się bardziej zająć moją pasją ( jeżeli można to tak nazwać ). Po drugie muszę bardziej zająć szkołą, rozumiecie koniec roku i poprawki. Po trzecie nic na siłę. Ok wracajmy na ziemie mieliśmy rozmawiać o blogu. A więc wydarzenia odbywają się 5 lat później, tylko że Ciel nie jest demonem (nawiązanie do anime). O i miałam wam powiedzieć że niedługo czeka was miła niespodzianka. A skoro przed chwilą rozmawialiśmy o zainteresowaniach, to wy możecie napisać o swoich zainteresowaniach w komentarzach. Nie długo będzie pierwszy rozdział. Spróbuje jutro ok. Nie zapomnijcie o napisaniu o swoich zainteresowaniach. To do jutra.
środa, 29 kwietnia 2015
przeprosiny
Przeprosiny
Mam dla was dobrą i złą wiadomość. To może najpierw zła, zawieszam bloga ( NIEEEEEEE!!!!!!! TY ID'#'#'+'+_-#* !!!!!!!!) Dobra dobra nie bicie mnie, nawet nie słyszeliście dobrej wiadomości. A więc to nie będzie całkowity koniec. Zacznę na tym blogu zupełnie inną historię. Moim zdaniem o wiele lepszą. Z góry przepraszam tych których zasmuciłam tą wiadomością. Jutro spróbuję napisać coś na temat tej nowej historii. Myślę że nie będziecie się gniewać na mnie. Napiszcie co o tym myślicie. I widzimy się jutro.
/PANATI
Mam dla was dobrą i złą wiadomość. To może najpierw zła, zawieszam bloga ( NIEEEEEEE!!!!!!! TY ID'#'#'+'+_-#* !!!!!!!!) Dobra dobra nie bicie mnie, nawet nie słyszeliście dobrej wiadomości. A więc to nie będzie całkowity koniec. Zacznę na tym blogu zupełnie inną historię. Moim zdaniem o wiele lepszą. Z góry przepraszam tych których zasmuciłam tą wiadomością. Jutro spróbuję napisać coś na temat tej nowej historii. Myślę że nie będziecie się gniewać na mnie. Napiszcie co o tym myślicie. I widzimy się jutro.
/PANATI
sobota, 11 kwietnia 2015
Kuroshitsuji Ciel cz.1
Rozdział 2
,,Zimno'' pomyślałem. Otworzyłem oczy. Koło mnie stał Sebastian. -Witaj paniczu - powiedział. Bez żadnego słowa pomógł mi się przygotować. Kiedy skończył, znowu poczułem to uczucie. - Paniczu wszystko w porządku? Paniczowi jest zimno? - zapytał. Nie wiem jak on to zgadł, może dlatego że się aż trzęsłem (SARKAZM). - Przepraszam paniczu, nie zauważyłem że jest aż tak zimno. Pójdę rozpalić ogień. -oznajmił i wyszedł. -Nie przypominaj mi o ogniu! - powiedziałem wrogo. Kiedy Sebastian wyszedł schowałem się jeszcze na chwilę pod pierzynę, i pomyślałem o miłych rzeczach. Kiedy uznałem że jest wystarczająco ciepło wyszedłem z pokoju. Poszedłem do jadalni. Kiedy otworzyłem drzwi zobaczyłem Sebastiana i Kirę. Usiadłem obok Kiry na fotelu i popatrzyłem na nią. Śmiała się pod nosem, dziwna dziewczyna. Sebastian podał mi herbatę. Kiedy ją wypiłem, czekałem tylko aż Kira się odezwie. Niestety się nie doczekałem, siedzieliśmy i gapiliśmy się w ziemie. Po pięciu minutach miałem już dość ciszy, dlatego wymyśliłem jakąś wymówkę. Wstałem i poszedłem do gabinetu - Sebastianie przynieś mi gazetę - powiedziałem. Usiadłem przy biurku, a Sebastian podał mi ją. - Coś jeszcze podać paniczu? - zapytał - Nie- odpowiedziałem. Po chwili usłyszałem głośny łomot z sąsiedniego pokoju. Szybko wstałem i szybkim krokiem podszedłem do drzwi Sebastian je otworzył. W środku była Kira i stłuczone okno. - To nie ja! - krzyknęła Kira. - Co to było? - zapytałem - Sama nie wiem - odpowiedziała. Poszliśmy sprawdzić salon. Kiedy weszliśmy od razu zobaczyłem Grella. - Sebciu - powiedział. - Mam coś dla ciebie - powiedział i wyjął coś z kieszeni. - To jest kot? - zapytała się Kira. Grell wyjął czarnego kota. - Kiedy go znalazłem to od razu pomyślałem o tobie Sebciu- powiedział. Sebastian popatrzył na niego krzywo. - Ale słodziak - powiedziała Kira ( Wydaje mi się że każdy lubi koty oprócz mnie )- Dziękuje - powiedział Grell - NIE MÓWIŁAM DO CIEBIE! - krzyknęła - To nie było miłe, a już myślałem że się zmieniłaś od naszego ostatniego spotkania. Wiesz te zęby już mi nie odrosną >-< - powiedział - Dlaczego ciągle jesteś taki urażony? - zapytała - Jag bym mógł nie być urażony. Niespełniona miłość, ale dziękuje. Gdyby nie ty nigdy bym nie poznał Sebcia - powiedział. Popatrzyłem na niego krzywo. Kira wzięła od niego kota i usiadła. Zaczęła go głaskać. Sebastian podszedł do Kiry, i sie dołączył. Nie chciałem tak stać więc też się przytoczyłem, a Grell stał jak słup. Po chwili spojrzałem na niego - Ooo to ty nadal tu jesteś? - zapytałem. Grell spojrzał na mnie z nieuwagą. - Ile ty jeszcze będziesz tak stać? - zapytała Kira.
,,Zimno'' pomyślałem. Otworzyłem oczy. Koło mnie stał Sebastian. -Witaj paniczu - powiedział. Bez żadnego słowa pomógł mi się przygotować. Kiedy skończył, znowu poczułem to uczucie. - Paniczu wszystko w porządku? Paniczowi jest zimno? - zapytał. Nie wiem jak on to zgadł, może dlatego że się aż trzęsłem (SARKAZM). - Przepraszam paniczu, nie zauważyłem że jest aż tak zimno. Pójdę rozpalić ogień. -oznajmił i wyszedł. -Nie przypominaj mi o ogniu! - powiedziałem wrogo. Kiedy Sebastian wyszedł schowałem się jeszcze na chwilę pod pierzynę, i pomyślałem o miłych rzeczach. Kiedy uznałem że jest wystarczająco ciepło wyszedłem z pokoju. Poszedłem do jadalni. Kiedy otworzyłem drzwi zobaczyłem Sebastiana i Kirę. Usiadłem obok Kiry na fotelu i popatrzyłem na nią. Śmiała się pod nosem, dziwna dziewczyna. Sebastian podał mi herbatę. Kiedy ją wypiłem, czekałem tylko aż Kira się odezwie. Niestety się nie doczekałem, siedzieliśmy i gapiliśmy się w ziemie. Po pięciu minutach miałem już dość ciszy, dlatego wymyśliłem jakąś wymówkę. Wstałem i poszedłem do gabinetu - Sebastianie przynieś mi gazetę - powiedziałem. Usiadłem przy biurku, a Sebastian podał mi ją. - Coś jeszcze podać paniczu? - zapytał - Nie- odpowiedziałem. Po chwili usłyszałem głośny łomot z sąsiedniego pokoju. Szybko wstałem i szybkim krokiem podszedłem do drzwi Sebastian je otworzył. W środku była Kira i stłuczone okno. - To nie ja! - krzyknęła Kira. - Co to było? - zapytałem - Sama nie wiem - odpowiedziała. Poszliśmy sprawdzić salon. Kiedy weszliśmy od razu zobaczyłem Grella. - Sebciu - powiedział. - Mam coś dla ciebie - powiedział i wyjął coś z kieszeni. - To jest kot? - zapytała się Kira. Grell wyjął czarnego kota. - Kiedy go znalazłem to od razu pomyślałem o tobie Sebciu- powiedział. Sebastian popatrzył na niego krzywo. - Ale słodziak - powiedziała Kira ( Wydaje mi się że każdy lubi koty oprócz mnie )- Dziękuje - powiedział Grell - NIE MÓWIŁAM DO CIEBIE! - krzyknęła - To nie było miłe, a już myślałem że się zmieniłaś od naszego ostatniego spotkania. Wiesz te zęby już mi nie odrosną >-< - powiedział - Dlaczego ciągle jesteś taki urażony? - zapytała - Jag bym mógł nie być urażony. Niespełniona miłość, ale dziękuje. Gdyby nie ty nigdy bym nie poznał Sebcia - powiedział. Popatrzyłem na niego krzywo. Kira wzięła od niego kota i usiadła. Zaczęła go głaskać. Sebastian podszedł do Kiry, i sie dołączył. Nie chciałem tak stać więc też się przytoczyłem, a Grell stał jak słup. Po chwili spojrzałem na niego - Ooo to ty nadal tu jesteś? - zapytałem. Grell spojrzał na mnie z nieuwagą. - Ile ty jeszcze będziesz tak stać? - zapytała Kira.
poniedziałek, 9 marca 2015
Rozdział 2 Kuroshitsuji Kira
Obudziła mnie May-Lin. - Panienko,
panienko - mówiła. Otworzyłam oczy i o mało nie miałam zawału. May stała
na de mną, centralnie na de mną. - Ooo na szczęście, panienka żyje.
Panienka spała tak spokojnie, że myślałam, że panienka nie żyje. Dzięki
Boże!- powiedziała. Spojrzałam na nią ze zdziwieniem. - Która godzina? -
zapytałam. - 10 panienko - odpowiedziała. May pomogła mi się
przygotować. Kiedy byłam gotowa zeszłam do jadalni, a May została w moim
pokoju. Na dworze nie było za ciepło, ( Bo jest zima, ferie, a śniegu
nie ma >_< ) dlatego jak poszłam do jadalni zobaczyłam Sebastiana
rozpalającego kominek. Usiadłam na małej na małej czerwonej kanapie.
Sebastian podał mi kawałek jabłkowej tarty. Po chwili przyszedł Ciel (
co by było gdyby było napisane że ,, klęknął i zaczął śpiewać,,. :-D
Beka z typa ) usiadł obok mnie na wielkim skórzanym fotelu ( kiedy
przechodził naprawdę klęknie, to by było takie... ). Kiedy usiadł
Sebastian podał mu herbatę. Ciel zaczął ją pić ( chciałam
napisać sączyć. Heheszki :3 ). Kiedy skończyłam jeść Ciel wstał ( Nie,
nie klęknął ) poszedł do gabinetu - Sebastianie przynieś mi gazetę -
powiedział. Sebastian wziął ją i poszedł za Cielem. ( Zauważyłam że nie
mam o czym rozmawiać z Cielem. Czy jestem aż taka nudna??? Nie to on
jest nudny :-P ). Ja za to z nudów postanowiłam coś poczytać sięgnęłam
po jakąkolwiek książkę. Po chwili czytania zrozumiałam jakie to nudne.
Odłożyłam ją i zaczęłam gapić się w sufit. Nagle coś stłukło okno,
jednocześnie wskazując do środka. Wręcz 5 sekund później przebiegł Ciel i
Sebastian. Najpierw spojrzeli na mnie. - To nie ja! - powiedziałam. -
Co to było? - zapytał Ciel. - Sama nie wiem - odpowiedziałam. Poszliśmy
sprawdzić salon. Kiedy weszliśmy zobaczyłam to był Grell ( w skrócie
rudy idiota ). - Sebciu - powiedział. Sebastian spojrzał na niego, i od
razu zażenowany odwrócił wzrok. - Mam coś dla ciebie - powiedział
jednocześnie wyjmując coś z kieszeni. - To jest kot? - zapytałam. Grell
wyjął z czarnego kota o lazurowych oczach.
- Kiedy go znalazłem, od razu pomyślałem o tobie Sebciu :3 - powiedział z uśmiechem. Sebastian spojrzał na niego krzywo. - Ale słodziak - powiedziałam - Dziękuję - odpowiedział - Nie mówiłam do ciebie!!! - krzyknęłam. - To nie było miłe. A już myślałem że się zmieniłaś od ostatniego naszego spotkania - powiedział. - Dlaczego ciągle jesteś taki urażony? - zapytałam. - Jakbym mógł nie być urażony, nie spełniona miłość. Ale z drugiej strony gdyby nie ty, to nigdy bym nie poznał Sebcia - odparł. Cała nasza czwórka popatrzyła na niego krzywo ( Ale, ale czekaj przecież ja, Sebastian i Ciel to trójka? Jak to możliwe? Piszcie w komach ). Wzięłam od niego kota i usiadłam, na tej samej kanapie. Zaczęłam go głaskać. ( Ej miałeś napisać koma!!! Bo się obrazę :’-( ). Sebastian podszedł do mnie też zaczął go głaskać. Po chwili wszyscy oprócz Grella to robili. Nagle odezwał się Ciel, jednocześnie odwrócił się do Grella - To ty nadal tu jesteś? - zapytał. Grell spojrzał na niego z nieuwagą. Tak jakby cały czas myślał tylko o tym jak rozkochać w sobie Sebastiana. Wszyscy spojrzeliśmy na niego z obrzydzeniem. - Po co tu jeszcze jesteś - zapytałam. On spojrzał na mnie bardziej przytomnie. - Nie przyszedłem tylko z powodu kota, ale mam też sprawę do Sebastiana. Wiecie że zaczęły się ferie, a ja nie mam żadnych zgłoszeń, to może urządzimy razem Walentynki - powiedział zupełnie jak Lizzy kiedy do nas wpadła. Wszyscy spojrzeliśmy na niego tak jakby mieliśmy wszyscy powiedzieć ,,NIE,,. - Cudownie wszystko załatwione. Pójdę zanieść swoje rzeczy. Sebciu może mnie oprowadzisz? - zapytał. - No Sebastianie nie wstydź się, zrób to dla Grella - powiedziałam złośliwie. Sebastian i Grell zaczęli się kłócić. Pochyliłam się do ucha Ciela i wyszeptałam - Choć zostawimy ich samych - uśmiechnęłam się serdecznie. Ciel się zarumienił. Po chwili zrozumiałam jak to zabrzmiało. Od razu się odwróciłam zarumieniona. On gapił się na mnie, i po chwili już nie mogłam wytrzymać atmosfery ( Ooo zabrzmiało to tak mądrze, rozumiecie? Atmosfera, kosmos? Mniejsza z tym ). - Co się gapisz?! - zapytałam groźnie, wręcz tak jakbym miała mu skoczyć do gardła, głośno a zarazem cicho. ( I co zabrzmiało mądrze? Piszcie w komach :3 ) Ciel od razu odwrócił wzrok. Odetchnęłam z ulgą.
Po chwili oboje gapiliśmy się w ziemie. Nagle podszedł Sebastian. - Paniczu co się stało? Panicz jest blady - zapytał. - Muszę się przewietrzyć. Pójdę do ogrodu - powiedział bez żadnych emocji. - Mam pójść z paniczem? - zapytał. - Nie trzeba, operować Grella - powiedział. - Słyszałeś Sebciu masz mnie oprowadzić - powiedział ( jak się domyślacie ) Grell. Kiedy Ciel wyszedł, a Sebastian poszedł z Grellem, ja zostałam sama z kotem. Głaskałam kota gdy nagle on zeskoczył z moich kolan, i usiadł tak jakby miał zrobić tę ciężką sprawę. Od razu podbiegłam do niego, i go szybko podniosłam. - Ooo nie nie ładnie - krzyknęłam. Pobiegłam w stronę wyjścia. Postawiłam go przed wejściem. On po zrobieniu tego co trzeba ( zostawię to bez komentarza, ale wy macie napisać koma. Myślałeś że ci się upiecze? O nie ze mną nie ma żartów ). Nagle kot zaczął podążać w stronę ogrodu. - Wracaj! Wracaj! Wracaj! - krzyczałam, a on jakby był głuchy. W końcu się zatrzymał, i od razu spojrzał w stronę takiej małej ławki, na której siedział Ciel, i gapił się na wielką rzeźbę w kształcie konia z szachów. Spojrzałam w tę samą stronę. Postanowiłam z nim porozmawiać. Podeszłam, i kiedy byłam nie całe 5 metrów od niego powiedziałam - Ciel -. On nie zareagował. Usiadłam i zaczęłam bredzić. - To jakby tu zacząć? - zapytałam. - Ale ładna pogoda co nie? - zadałam kolejne głupie pytanie. On ciągle nie reagował. Odetchnęłam głęboko. - Przepraszam - powiedziałam. On za to nareszcie się odezwał, myślałam że powie coś sensownego ale się myliłam - Co? - taka była jego odpowiedzieć. ( Rozumiecie ja się zabieram w sobie a on co ,,Co?,,. Co to ma być :-S )- Przepraszam - powiedziałam znowu. - To do połowy moja wina - powiedział ( Myślałam że się bardziej postara, ale w ostateczności mu zaliczę :-D ). - Nie to moja wina - powiedziałam. ( Trochę przepraszałam więc pominę ). - A wiec to moja wina, ale biorąc pod uwagę twoje 10%, to mnożąc to przez 3 to i tak maja wina, na jakieś 70% - ( BLA, BLA, BLA ). - Czyli między nami spoko? - zapytałam. - Jak nigdy - powiedział lekko zażenowany z małym rumieńcem. Potem gadaliśmy trochę o świecie, i gapiąc się na tę rzeźbę. Po chwili powiedziałam - Wiesz co... -. - Co? - zapytał - Mam ochotę pograć w...-
( Nie, nie o to chodzi, wy zboczuszki ) - ...szachy -.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie zapomnijcie dać koma. I z góry chcę was przeprosić że tak dawno nic nie pisałam ale wiecie (szkoła, testy, kartkówki i co najgorsze leniuch ze mnie ) wybaczycie mi??? Postaram się żeby to się nie powtórzyło. Coś jeszcze? A tak spóźnione życzenia. Życzę wam wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet. Jeżeli chodźcie do szkoły to pochwalcie się co zostaliście od chłopaków. Bo ja zostałam świeczkę. Super nie ma to jak świeczka zapachowa ( Czy oni sugerują że w moim domu śmierdzi? ).
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Kiedy go znalazłem, od razu pomyślałem o tobie Sebciu :3 - powiedział z uśmiechem. Sebastian spojrzał na niego krzywo. - Ale słodziak - powiedziałam - Dziękuję - odpowiedział - Nie mówiłam do ciebie!!! - krzyknęłam. - To nie było miłe. A już myślałem że się zmieniłaś od ostatniego naszego spotkania - powiedział. - Dlaczego ciągle jesteś taki urażony? - zapytałam. - Jakbym mógł nie być urażony, nie spełniona miłość. Ale z drugiej strony gdyby nie ty, to nigdy bym nie poznał Sebcia - odparł. Cała nasza czwórka popatrzyła na niego krzywo ( Ale, ale czekaj przecież ja, Sebastian i Ciel to trójka? Jak to możliwe? Piszcie w komach ). Wzięłam od niego kota i usiadłam, na tej samej kanapie. Zaczęłam go głaskać. ( Ej miałeś napisać koma!!! Bo się obrazę :’-( ). Sebastian podszedł do mnie też zaczął go głaskać. Po chwili wszyscy oprócz Grella to robili. Nagle odezwał się Ciel, jednocześnie odwrócił się do Grella - To ty nadal tu jesteś? - zapytał. Grell spojrzał na niego z nieuwagą. Tak jakby cały czas myślał tylko o tym jak rozkochać w sobie Sebastiana. Wszyscy spojrzeliśmy na niego z obrzydzeniem. - Po co tu jeszcze jesteś - zapytałam. On spojrzał na mnie bardziej przytomnie. - Nie przyszedłem tylko z powodu kota, ale mam też sprawę do Sebastiana. Wiecie że zaczęły się ferie, a ja nie mam żadnych zgłoszeń, to może urządzimy razem Walentynki - powiedział zupełnie jak Lizzy kiedy do nas wpadła. Wszyscy spojrzeliśmy na niego tak jakby mieliśmy wszyscy powiedzieć ,,NIE,,. - Cudownie wszystko załatwione. Pójdę zanieść swoje rzeczy. Sebciu może mnie oprowadzisz? - zapytał. - No Sebastianie nie wstydź się, zrób to dla Grella - powiedziałam złośliwie. Sebastian i Grell zaczęli się kłócić. Pochyliłam się do ucha Ciela i wyszeptałam - Choć zostawimy ich samych - uśmiechnęłam się serdecznie. Ciel się zarumienił. Po chwili zrozumiałam jak to zabrzmiało. Od razu się odwróciłam zarumieniona. On gapił się na mnie, i po chwili już nie mogłam wytrzymać atmosfery ( Ooo zabrzmiało to tak mądrze, rozumiecie? Atmosfera, kosmos? Mniejsza z tym ). - Co się gapisz?! - zapytałam groźnie, wręcz tak jakbym miała mu skoczyć do gardła, głośno a zarazem cicho. ( I co zabrzmiało mądrze? Piszcie w komach :3 ) Ciel od razu odwrócił wzrok. Odetchnęłam z ulgą.
Po chwili oboje gapiliśmy się w ziemie. Nagle podszedł Sebastian. - Paniczu co się stało? Panicz jest blady - zapytał. - Muszę się przewietrzyć. Pójdę do ogrodu - powiedział bez żadnych emocji. - Mam pójść z paniczem? - zapytał. - Nie trzeba, operować Grella - powiedział. - Słyszałeś Sebciu masz mnie oprowadzić - powiedział ( jak się domyślacie ) Grell. Kiedy Ciel wyszedł, a Sebastian poszedł z Grellem, ja zostałam sama z kotem. Głaskałam kota gdy nagle on zeskoczył z moich kolan, i usiadł tak jakby miał zrobić tę ciężką sprawę. Od razu podbiegłam do niego, i go szybko podniosłam. - Ooo nie nie ładnie - krzyknęłam. Pobiegłam w stronę wyjścia. Postawiłam go przed wejściem. On po zrobieniu tego co trzeba ( zostawię to bez komentarza, ale wy macie napisać koma. Myślałeś że ci się upiecze? O nie ze mną nie ma żartów ). Nagle kot zaczął podążać w stronę ogrodu. - Wracaj! Wracaj! Wracaj! - krzyczałam, a on jakby był głuchy. W końcu się zatrzymał, i od razu spojrzał w stronę takiej małej ławki, na której siedział Ciel, i gapił się na wielką rzeźbę w kształcie konia z szachów. Spojrzałam w tę samą stronę. Postanowiłam z nim porozmawiać. Podeszłam, i kiedy byłam nie całe 5 metrów od niego powiedziałam - Ciel -. On nie zareagował. Usiadłam i zaczęłam bredzić. - To jakby tu zacząć? - zapytałam. - Ale ładna pogoda co nie? - zadałam kolejne głupie pytanie. On ciągle nie reagował. Odetchnęłam głęboko. - Przepraszam - powiedziałam. On za to nareszcie się odezwał, myślałam że powie coś sensownego ale się myliłam - Co? - taka była jego odpowiedzieć. ( Rozumiecie ja się zabieram w sobie a on co ,,Co?,,. Co to ma być :-S )- Przepraszam - powiedziałam znowu. - To do połowy moja wina - powiedział ( Myślałam że się bardziej postara, ale w ostateczności mu zaliczę :-D ). - Nie to moja wina - powiedziałam. ( Trochę przepraszałam więc pominę ). - A wiec to moja wina, ale biorąc pod uwagę twoje 10%, to mnożąc to przez 3 to i tak maja wina, na jakieś 70% - ( BLA, BLA, BLA ). - Czyli między nami spoko? - zapytałam. - Jak nigdy - powiedział lekko zażenowany z małym rumieńcem. Potem gadaliśmy trochę o świecie, i gapiąc się na tę rzeźbę. Po chwili powiedziałam - Wiesz co... -. - Co? - zapytał - Mam ochotę pograć w...-
( Nie, nie o to chodzi, wy zboczuszki ) - ...szachy -.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie zapomnijcie dać koma. I z góry chcę was przeprosić że tak dawno nic nie pisałam ale wiecie (szkoła, testy, kartkówki i co najgorsze leniuch ze mnie ) wybaczycie mi??? Postaram się żeby to się nie powtórzyło. Coś jeszcze? A tak spóźnione życzenia. Życzę wam wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet. Jeżeli chodźcie do szkoły to pochwalcie się co zostaliście od chłopaków. Bo ja zostałam świeczkę. Super nie ma to jak świeczka zapachowa ( Czy oni sugerują że w moim domu śmierdzi? ).
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Subskrybuj:
Posty (Atom)