Nudzi mi się. Miałam was wsypywać notkami prawda?
A więc (ostatnio często to pisze) z nudów powiem (napiszę) co mi się ostatnio przydarzyło. Byłam pod ostrzałem >_<. To się zaczęło niewinnie poszłam z moją siostrą do sklepu. Wiem nic wielkiego, ale w drodze powrotnej stało się to. (Wyobraź to sobie) Idziesz sobie spokojnie pomiędzy blokami i nagle BUM. Dwa jajka wylądowały tuż pod twoimi nogami. (Nie martwcie się ten ktoś nie trafił, nikt nie ucierpiał, no porucz jajek). Od razu ja i moja siostra stanęliśmy, rozejrzałyśmy się, i poszłyśmy dalej. Teraz kolejne zadanie. Dokładnie dwa napiszcie co wam się ostatnio dziwnego przydarzyło i chyba najważniejsza rzecz napiszcie znicz dla jajek, które najbardziej ucierpiały.
Jajka ????-2015 na zawsze pozostaną w naszych sercach. [*] [*] [*]
piątek, 1 maja 2015
wiadomości
Mam dla was nie wiem czy dobra wiadomość, ale mam całkiem dobry pomysł na bloga. Żeby wam się nie nudziło. Miałam ochotę na taką odskocznie od normalności. Dlatego pomyślałam że możemy, troszeczkę urozmaicić bloga. (Przejdź do sedna w końcu). A więc rozdziały z historii pojawią się dwa razy w tygodniu, a w resztę dni będę zasypywać was troszeczkę innymi notkami. W tych notkach wy też będziecie musieli się wykazać, oczywiście w komentarzach. Pierwsze zadanie napiszcie co o tym myślicie.
Pierwszy rozdział już niedługo ;3
Pierwszy rozdział już niedługo ;3
czwartek, 30 kwietnia 2015
#INFORMACJE
Siema. Co tam? Jak tam?
Ten post pisze bardzo późno, dokładniej poprzedniego dnia. Spróbuję co dwa dni wstawiać notki. Spróbuję ( same spróbuję ) wam w skrócie powiedzieć (napisać) dlaczego zawieszam tą historię. Po pierwsze chcę się bardziej zająć moją pasją ( jeżeli można to tak nazwać ). Po drugie muszę bardziej zająć szkołą, rozumiecie koniec roku i poprawki. Po trzecie nic na siłę. Ok wracajmy na ziemie mieliśmy rozmawiać o blogu. A więc wydarzenia odbywają się 5 lat później, tylko że Ciel nie jest demonem (nawiązanie do anime). O i miałam wam powiedzieć że niedługo czeka was miła niespodzianka. A skoro przed chwilą rozmawialiśmy o zainteresowaniach, to wy możecie napisać o swoich zainteresowaniach w komentarzach. Nie długo będzie pierwszy rozdział. Spróbuje jutro ok. Nie zapomnijcie o napisaniu o swoich zainteresowaniach. To do jutra.
środa, 29 kwietnia 2015
przeprosiny
Przeprosiny
Mam dla was dobrą i złą wiadomość. To może najpierw zła, zawieszam bloga ( NIEEEEEEE!!!!!!! TY ID'#'#'+'+_-#* !!!!!!!!) Dobra dobra nie bicie mnie, nawet nie słyszeliście dobrej wiadomości. A więc to nie będzie całkowity koniec. Zacznę na tym blogu zupełnie inną historię. Moim zdaniem o wiele lepszą. Z góry przepraszam tych których zasmuciłam tą wiadomością. Jutro spróbuję napisać coś na temat tej nowej historii. Myślę że nie będziecie się gniewać na mnie. Napiszcie co o tym myślicie. I widzimy się jutro.
/PANATI
Mam dla was dobrą i złą wiadomość. To może najpierw zła, zawieszam bloga ( NIEEEEEEE!!!!!!! TY ID'#'#'+'+_-#* !!!!!!!!) Dobra dobra nie bicie mnie, nawet nie słyszeliście dobrej wiadomości. A więc to nie będzie całkowity koniec. Zacznę na tym blogu zupełnie inną historię. Moim zdaniem o wiele lepszą. Z góry przepraszam tych których zasmuciłam tą wiadomością. Jutro spróbuję napisać coś na temat tej nowej historii. Myślę że nie będziecie się gniewać na mnie. Napiszcie co o tym myślicie. I widzimy się jutro.
/PANATI
sobota, 11 kwietnia 2015
Kuroshitsuji Ciel cz.1
Rozdział 2
,,Zimno'' pomyślałem. Otworzyłem oczy. Koło mnie stał Sebastian. -Witaj paniczu - powiedział. Bez żadnego słowa pomógł mi się przygotować. Kiedy skończył, znowu poczułem to uczucie. - Paniczu wszystko w porządku? Paniczowi jest zimno? - zapytał. Nie wiem jak on to zgadł, może dlatego że się aż trzęsłem (SARKAZM). - Przepraszam paniczu, nie zauważyłem że jest aż tak zimno. Pójdę rozpalić ogień. -oznajmił i wyszedł. -Nie przypominaj mi o ogniu! - powiedziałem wrogo. Kiedy Sebastian wyszedł schowałem się jeszcze na chwilę pod pierzynę, i pomyślałem o miłych rzeczach. Kiedy uznałem że jest wystarczająco ciepło wyszedłem z pokoju. Poszedłem do jadalni. Kiedy otworzyłem drzwi zobaczyłem Sebastiana i Kirę. Usiadłem obok Kiry na fotelu i popatrzyłem na nią. Śmiała się pod nosem, dziwna dziewczyna. Sebastian podał mi herbatę. Kiedy ją wypiłem, czekałem tylko aż Kira się odezwie. Niestety się nie doczekałem, siedzieliśmy i gapiliśmy się w ziemie. Po pięciu minutach miałem już dość ciszy, dlatego wymyśliłem jakąś wymówkę. Wstałem i poszedłem do gabinetu - Sebastianie przynieś mi gazetę - powiedziałem. Usiadłem przy biurku, a Sebastian podał mi ją. - Coś jeszcze podać paniczu? - zapytał - Nie- odpowiedziałem. Po chwili usłyszałem głośny łomot z sąsiedniego pokoju. Szybko wstałem i szybkim krokiem podszedłem do drzwi Sebastian je otworzył. W środku była Kira i stłuczone okno. - To nie ja! - krzyknęła Kira. - Co to było? - zapytałem - Sama nie wiem - odpowiedziała. Poszliśmy sprawdzić salon. Kiedy weszliśmy od razu zobaczyłem Grella. - Sebciu - powiedział. - Mam coś dla ciebie - powiedział i wyjął coś z kieszeni. - To jest kot? - zapytała się Kira. Grell wyjął czarnego kota. - Kiedy go znalazłem to od razu pomyślałem o tobie Sebciu- powiedział. Sebastian popatrzył na niego krzywo. - Ale słodziak - powiedziała Kira ( Wydaje mi się że każdy lubi koty oprócz mnie )- Dziękuje - powiedział Grell - NIE MÓWIŁAM DO CIEBIE! - krzyknęła - To nie było miłe, a już myślałem że się zmieniłaś od naszego ostatniego spotkania. Wiesz te zęby już mi nie odrosną >-< - powiedział - Dlaczego ciągle jesteś taki urażony? - zapytała - Jag bym mógł nie być urażony. Niespełniona miłość, ale dziękuje. Gdyby nie ty nigdy bym nie poznał Sebcia - powiedział. Popatrzyłem na niego krzywo. Kira wzięła od niego kota i usiadła. Zaczęła go głaskać. Sebastian podszedł do Kiry, i sie dołączył. Nie chciałem tak stać więc też się przytoczyłem, a Grell stał jak słup. Po chwili spojrzałem na niego - Ooo to ty nadal tu jesteś? - zapytałem. Grell spojrzał na mnie z nieuwagą. - Ile ty jeszcze będziesz tak stać? - zapytała Kira.
,,Zimno'' pomyślałem. Otworzyłem oczy. Koło mnie stał Sebastian. -Witaj paniczu - powiedział. Bez żadnego słowa pomógł mi się przygotować. Kiedy skończył, znowu poczułem to uczucie. - Paniczu wszystko w porządku? Paniczowi jest zimno? - zapytał. Nie wiem jak on to zgadł, może dlatego że się aż trzęsłem (SARKAZM). - Przepraszam paniczu, nie zauważyłem że jest aż tak zimno. Pójdę rozpalić ogień. -oznajmił i wyszedł. -Nie przypominaj mi o ogniu! - powiedziałem wrogo. Kiedy Sebastian wyszedł schowałem się jeszcze na chwilę pod pierzynę, i pomyślałem o miłych rzeczach. Kiedy uznałem że jest wystarczająco ciepło wyszedłem z pokoju. Poszedłem do jadalni. Kiedy otworzyłem drzwi zobaczyłem Sebastiana i Kirę. Usiadłem obok Kiry na fotelu i popatrzyłem na nią. Śmiała się pod nosem, dziwna dziewczyna. Sebastian podał mi herbatę. Kiedy ją wypiłem, czekałem tylko aż Kira się odezwie. Niestety się nie doczekałem, siedzieliśmy i gapiliśmy się w ziemie. Po pięciu minutach miałem już dość ciszy, dlatego wymyśliłem jakąś wymówkę. Wstałem i poszedłem do gabinetu - Sebastianie przynieś mi gazetę - powiedziałem. Usiadłem przy biurku, a Sebastian podał mi ją. - Coś jeszcze podać paniczu? - zapytał - Nie- odpowiedziałem. Po chwili usłyszałem głośny łomot z sąsiedniego pokoju. Szybko wstałem i szybkim krokiem podszedłem do drzwi Sebastian je otworzył. W środku była Kira i stłuczone okno. - To nie ja! - krzyknęła Kira. - Co to było? - zapytałem - Sama nie wiem - odpowiedziała. Poszliśmy sprawdzić salon. Kiedy weszliśmy od razu zobaczyłem Grella. - Sebciu - powiedział. - Mam coś dla ciebie - powiedział i wyjął coś z kieszeni. - To jest kot? - zapytała się Kira. Grell wyjął czarnego kota. - Kiedy go znalazłem to od razu pomyślałem o tobie Sebciu- powiedział. Sebastian popatrzył na niego krzywo. - Ale słodziak - powiedziała Kira ( Wydaje mi się że każdy lubi koty oprócz mnie )- Dziękuje - powiedział Grell - NIE MÓWIŁAM DO CIEBIE! - krzyknęła - To nie było miłe, a już myślałem że się zmieniłaś od naszego ostatniego spotkania. Wiesz te zęby już mi nie odrosną >-< - powiedział - Dlaczego ciągle jesteś taki urażony? - zapytała - Jag bym mógł nie być urażony. Niespełniona miłość, ale dziękuje. Gdyby nie ty nigdy bym nie poznał Sebcia - powiedział. Popatrzyłem na niego krzywo. Kira wzięła od niego kota i usiadła. Zaczęła go głaskać. Sebastian podszedł do Kiry, i sie dołączył. Nie chciałem tak stać więc też się przytoczyłem, a Grell stał jak słup. Po chwili spojrzałem na niego - Ooo to ty nadal tu jesteś? - zapytałem. Grell spojrzał na mnie z nieuwagą. - Ile ty jeszcze będziesz tak stać? - zapytała Kira.
poniedziałek, 9 marca 2015
Rozdział 2 Kuroshitsuji Kira
Obudziła mnie May-Lin. - Panienko,
panienko - mówiła. Otworzyłam oczy i o mało nie miałam zawału. May stała
na de mną, centralnie na de mną. - Ooo na szczęście, panienka żyje.
Panienka spała tak spokojnie, że myślałam, że panienka nie żyje. Dzięki
Boże!- powiedziała. Spojrzałam na nią ze zdziwieniem. - Która godzina? -
zapytałam. - 10 panienko - odpowiedziała. May pomogła mi się
przygotować. Kiedy byłam gotowa zeszłam do jadalni, a May została w moim
pokoju. Na dworze nie było za ciepło, ( Bo jest zima, ferie, a śniegu
nie ma >_< ) dlatego jak poszłam do jadalni zobaczyłam Sebastiana
rozpalającego kominek. Usiadłam na małej na małej czerwonej kanapie.
Sebastian podał mi kawałek jabłkowej tarty. Po chwili przyszedł Ciel (
co by było gdyby było napisane że ,, klęknął i zaczął śpiewać,,. :-D
Beka z typa ) usiadł obok mnie na wielkim skórzanym fotelu ( kiedy
przechodził naprawdę klęknie, to by było takie... ). Kiedy usiadł
Sebastian podał mu herbatę. Ciel zaczął ją pić ( chciałam
napisać sączyć. Heheszki :3 ). Kiedy skończyłam jeść Ciel wstał ( Nie,
nie klęknął ) poszedł do gabinetu - Sebastianie przynieś mi gazetę -
powiedział. Sebastian wziął ją i poszedł za Cielem. ( Zauważyłam że nie
mam o czym rozmawiać z Cielem. Czy jestem aż taka nudna??? Nie to on
jest nudny :-P ). Ja za to z nudów postanowiłam coś poczytać sięgnęłam
po jakąkolwiek książkę. Po chwili czytania zrozumiałam jakie to nudne.
Odłożyłam ją i zaczęłam gapić się w sufit. Nagle coś stłukło okno,
jednocześnie wskazując do środka. Wręcz 5 sekund później przebiegł Ciel i
Sebastian. Najpierw spojrzeli na mnie. - To nie ja! - powiedziałam. -
Co to było? - zapytał Ciel. - Sama nie wiem - odpowiedziałam. Poszliśmy
sprawdzić salon. Kiedy weszliśmy zobaczyłam to był Grell ( w skrócie
rudy idiota ). - Sebciu - powiedział. Sebastian spojrzał na niego, i od
razu zażenowany odwrócił wzrok. - Mam coś dla ciebie - powiedział
jednocześnie wyjmując coś z kieszeni. - To jest kot? - zapytałam. Grell
wyjął z czarnego kota o lazurowych oczach.
- Kiedy go znalazłem, od razu pomyślałem o tobie Sebciu :3 - powiedział z uśmiechem. Sebastian spojrzał na niego krzywo. - Ale słodziak - powiedziałam - Dziękuję - odpowiedział - Nie mówiłam do ciebie!!! - krzyknęłam. - To nie było miłe. A już myślałem że się zmieniłaś od ostatniego naszego spotkania - powiedział. - Dlaczego ciągle jesteś taki urażony? - zapytałam. - Jakbym mógł nie być urażony, nie spełniona miłość. Ale z drugiej strony gdyby nie ty, to nigdy bym nie poznał Sebcia - odparł. Cała nasza czwórka popatrzyła na niego krzywo ( Ale, ale czekaj przecież ja, Sebastian i Ciel to trójka? Jak to możliwe? Piszcie w komach ). Wzięłam od niego kota i usiadłam, na tej samej kanapie. Zaczęłam go głaskać. ( Ej miałeś napisać koma!!! Bo się obrazę :’-( ). Sebastian podszedł do mnie też zaczął go głaskać. Po chwili wszyscy oprócz Grella to robili. Nagle odezwał się Ciel, jednocześnie odwrócił się do Grella - To ty nadal tu jesteś? - zapytał. Grell spojrzał na niego z nieuwagą. Tak jakby cały czas myślał tylko o tym jak rozkochać w sobie Sebastiana. Wszyscy spojrzeliśmy na niego z obrzydzeniem. - Po co tu jeszcze jesteś - zapytałam. On spojrzał na mnie bardziej przytomnie. - Nie przyszedłem tylko z powodu kota, ale mam też sprawę do Sebastiana. Wiecie że zaczęły się ferie, a ja nie mam żadnych zgłoszeń, to może urządzimy razem Walentynki - powiedział zupełnie jak Lizzy kiedy do nas wpadła. Wszyscy spojrzeliśmy na niego tak jakby mieliśmy wszyscy powiedzieć ,,NIE,,. - Cudownie wszystko załatwione. Pójdę zanieść swoje rzeczy. Sebciu może mnie oprowadzisz? - zapytał. - No Sebastianie nie wstydź się, zrób to dla Grella - powiedziałam złośliwie. Sebastian i Grell zaczęli się kłócić. Pochyliłam się do ucha Ciela i wyszeptałam - Choć zostawimy ich samych - uśmiechnęłam się serdecznie. Ciel się zarumienił. Po chwili zrozumiałam jak to zabrzmiało. Od razu się odwróciłam zarumieniona. On gapił się na mnie, i po chwili już nie mogłam wytrzymać atmosfery ( Ooo zabrzmiało to tak mądrze, rozumiecie? Atmosfera, kosmos? Mniejsza z tym ). - Co się gapisz?! - zapytałam groźnie, wręcz tak jakbym miała mu skoczyć do gardła, głośno a zarazem cicho. ( I co zabrzmiało mądrze? Piszcie w komach :3 ) Ciel od razu odwrócił wzrok. Odetchnęłam z ulgą.
Po chwili oboje gapiliśmy się w ziemie. Nagle podszedł Sebastian. - Paniczu co się stało? Panicz jest blady - zapytał. - Muszę się przewietrzyć. Pójdę do ogrodu - powiedział bez żadnych emocji. - Mam pójść z paniczem? - zapytał. - Nie trzeba, operować Grella - powiedział. - Słyszałeś Sebciu masz mnie oprowadzić - powiedział ( jak się domyślacie ) Grell. Kiedy Ciel wyszedł, a Sebastian poszedł z Grellem, ja zostałam sama z kotem. Głaskałam kota gdy nagle on zeskoczył z moich kolan, i usiadł tak jakby miał zrobić tę ciężką sprawę. Od razu podbiegłam do niego, i go szybko podniosłam. - Ooo nie nie ładnie - krzyknęłam. Pobiegłam w stronę wyjścia. Postawiłam go przed wejściem. On po zrobieniu tego co trzeba ( zostawię to bez komentarza, ale wy macie napisać koma. Myślałeś że ci się upiecze? O nie ze mną nie ma żartów ). Nagle kot zaczął podążać w stronę ogrodu. - Wracaj! Wracaj! Wracaj! - krzyczałam, a on jakby był głuchy. W końcu się zatrzymał, i od razu spojrzał w stronę takiej małej ławki, na której siedział Ciel, i gapił się na wielką rzeźbę w kształcie konia z szachów. Spojrzałam w tę samą stronę. Postanowiłam z nim porozmawiać. Podeszłam, i kiedy byłam nie całe 5 metrów od niego powiedziałam - Ciel -. On nie zareagował. Usiadłam i zaczęłam bredzić. - To jakby tu zacząć? - zapytałam. - Ale ładna pogoda co nie? - zadałam kolejne głupie pytanie. On ciągle nie reagował. Odetchnęłam głęboko. - Przepraszam - powiedziałam. On za to nareszcie się odezwał, myślałam że powie coś sensownego ale się myliłam - Co? - taka była jego odpowiedzieć. ( Rozumiecie ja się zabieram w sobie a on co ,,Co?,,. Co to ma być :-S )- Przepraszam - powiedziałam znowu. - To do połowy moja wina - powiedział ( Myślałam że się bardziej postara, ale w ostateczności mu zaliczę :-D ). - Nie to moja wina - powiedziałam. ( Trochę przepraszałam więc pominę ). - A wiec to moja wina, ale biorąc pod uwagę twoje 10%, to mnożąc to przez 3 to i tak maja wina, na jakieś 70% - ( BLA, BLA, BLA ). - Czyli między nami spoko? - zapytałam. - Jak nigdy - powiedział lekko zażenowany z małym rumieńcem. Potem gadaliśmy trochę o świecie, i gapiąc się na tę rzeźbę. Po chwili powiedziałam - Wiesz co... -. - Co? - zapytał - Mam ochotę pograć w...-
( Nie, nie o to chodzi, wy zboczuszki ) - ...szachy -.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie zapomnijcie dać koma. I z góry chcę was przeprosić że tak dawno nic nie pisałam ale wiecie (szkoła, testy, kartkówki i co najgorsze leniuch ze mnie ) wybaczycie mi??? Postaram się żeby to się nie powtórzyło. Coś jeszcze? A tak spóźnione życzenia. Życzę wam wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet. Jeżeli chodźcie do szkoły to pochwalcie się co zostaliście od chłopaków. Bo ja zostałam świeczkę. Super nie ma to jak świeczka zapachowa ( Czy oni sugerują że w moim domu śmierdzi? ).
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Kiedy go znalazłem, od razu pomyślałem o tobie Sebciu :3 - powiedział z uśmiechem. Sebastian spojrzał na niego krzywo. - Ale słodziak - powiedziałam - Dziękuję - odpowiedział - Nie mówiłam do ciebie!!! - krzyknęłam. - To nie było miłe. A już myślałem że się zmieniłaś od ostatniego naszego spotkania - powiedział. - Dlaczego ciągle jesteś taki urażony? - zapytałam. - Jakbym mógł nie być urażony, nie spełniona miłość. Ale z drugiej strony gdyby nie ty, to nigdy bym nie poznał Sebcia - odparł. Cała nasza czwórka popatrzyła na niego krzywo ( Ale, ale czekaj przecież ja, Sebastian i Ciel to trójka? Jak to możliwe? Piszcie w komach ). Wzięłam od niego kota i usiadłam, na tej samej kanapie. Zaczęłam go głaskać. ( Ej miałeś napisać koma!!! Bo się obrazę :’-( ). Sebastian podszedł do mnie też zaczął go głaskać. Po chwili wszyscy oprócz Grella to robili. Nagle odezwał się Ciel, jednocześnie odwrócił się do Grella - To ty nadal tu jesteś? - zapytał. Grell spojrzał na niego z nieuwagą. Tak jakby cały czas myślał tylko o tym jak rozkochać w sobie Sebastiana. Wszyscy spojrzeliśmy na niego z obrzydzeniem. - Po co tu jeszcze jesteś - zapytałam. On spojrzał na mnie bardziej przytomnie. - Nie przyszedłem tylko z powodu kota, ale mam też sprawę do Sebastiana. Wiecie że zaczęły się ferie, a ja nie mam żadnych zgłoszeń, to może urządzimy razem Walentynki - powiedział zupełnie jak Lizzy kiedy do nas wpadła. Wszyscy spojrzeliśmy na niego tak jakby mieliśmy wszyscy powiedzieć ,,NIE,,. - Cudownie wszystko załatwione. Pójdę zanieść swoje rzeczy. Sebciu może mnie oprowadzisz? - zapytał. - No Sebastianie nie wstydź się, zrób to dla Grella - powiedziałam złośliwie. Sebastian i Grell zaczęli się kłócić. Pochyliłam się do ucha Ciela i wyszeptałam - Choć zostawimy ich samych - uśmiechnęłam się serdecznie. Ciel się zarumienił. Po chwili zrozumiałam jak to zabrzmiało. Od razu się odwróciłam zarumieniona. On gapił się na mnie, i po chwili już nie mogłam wytrzymać atmosfery ( Ooo zabrzmiało to tak mądrze, rozumiecie? Atmosfera, kosmos? Mniejsza z tym ). - Co się gapisz?! - zapytałam groźnie, wręcz tak jakbym miała mu skoczyć do gardła, głośno a zarazem cicho. ( I co zabrzmiało mądrze? Piszcie w komach :3 ) Ciel od razu odwrócił wzrok. Odetchnęłam z ulgą.
Po chwili oboje gapiliśmy się w ziemie. Nagle podszedł Sebastian. - Paniczu co się stało? Panicz jest blady - zapytał. - Muszę się przewietrzyć. Pójdę do ogrodu - powiedział bez żadnych emocji. - Mam pójść z paniczem? - zapytał. - Nie trzeba, operować Grella - powiedział. - Słyszałeś Sebciu masz mnie oprowadzić - powiedział ( jak się domyślacie ) Grell. Kiedy Ciel wyszedł, a Sebastian poszedł z Grellem, ja zostałam sama z kotem. Głaskałam kota gdy nagle on zeskoczył z moich kolan, i usiadł tak jakby miał zrobić tę ciężką sprawę. Od razu podbiegłam do niego, i go szybko podniosłam. - Ooo nie nie ładnie - krzyknęłam. Pobiegłam w stronę wyjścia. Postawiłam go przed wejściem. On po zrobieniu tego co trzeba ( zostawię to bez komentarza, ale wy macie napisać koma. Myślałeś że ci się upiecze? O nie ze mną nie ma żartów ). Nagle kot zaczął podążać w stronę ogrodu. - Wracaj! Wracaj! Wracaj! - krzyczałam, a on jakby był głuchy. W końcu się zatrzymał, i od razu spojrzał w stronę takiej małej ławki, na której siedział Ciel, i gapił się na wielką rzeźbę w kształcie konia z szachów. Spojrzałam w tę samą stronę. Postanowiłam z nim porozmawiać. Podeszłam, i kiedy byłam nie całe 5 metrów od niego powiedziałam - Ciel -. On nie zareagował. Usiadłam i zaczęłam bredzić. - To jakby tu zacząć? - zapytałam. - Ale ładna pogoda co nie? - zadałam kolejne głupie pytanie. On ciągle nie reagował. Odetchnęłam głęboko. - Przepraszam - powiedziałam. On za to nareszcie się odezwał, myślałam że powie coś sensownego ale się myliłam - Co? - taka była jego odpowiedzieć. ( Rozumiecie ja się zabieram w sobie a on co ,,Co?,,. Co to ma być :-S )- Przepraszam - powiedziałam znowu. - To do połowy moja wina - powiedział ( Myślałam że się bardziej postara, ale w ostateczności mu zaliczę :-D ). - Nie to moja wina - powiedziałam. ( Trochę przepraszałam więc pominę ). - A wiec to moja wina, ale biorąc pod uwagę twoje 10%, to mnożąc to przez 3 to i tak maja wina, na jakieś 70% - ( BLA, BLA, BLA ). - Czyli między nami spoko? - zapytałam. - Jak nigdy - powiedział lekko zażenowany z małym rumieńcem. Potem gadaliśmy trochę o świecie, i gapiąc się na tę rzeźbę. Po chwili powiedziałam - Wiesz co... -. - Co? - zapytał - Mam ochotę pograć w...-
( Nie, nie o to chodzi, wy zboczuszki ) - ...szachy -.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie zapomnijcie dać koma. I z góry chcę was przeprosić że tak dawno nic nie pisałam ale wiecie (szkoła, testy, kartkówki i co najgorsze leniuch ze mnie ) wybaczycie mi??? Postaram się żeby to się nie powtórzyło. Coś jeszcze? A tak spóźnione życzenia. Życzę wam wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet. Jeżeli chodźcie do szkoły to pochwalcie się co zostaliście od chłopaków. Bo ja zostałam świeczkę. Super nie ma to jak świeczka zapachowa ( Czy oni sugerują że w moim domu śmierdzi? ).
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
sobota, 7 lutego 2015
Rozdział 1
Kuroshitsuji Ciel
Byłem w mojej posiadłości, wszystko było jak zawsze, ale czegoś brakowało. Po krótkim zastanowieniu zrozumiałem. Nie było tu nikogo byłem sam. Nie było Sebastiana, May-Lin, Barta, Finniama a nawet Kiry. Pomyślałem logicznie ,, Pewnie wyszli, ale dlaczego Sebastian mnie nie obudził. Dziwne ,,. Postanowiłem pójść do jadalni, żeby się upewnić czy naprawdę jestem sam. Otworzyłem drzwi a tam stała Kira. Miała na sobie białą sukienkę, a jej twarz była smutna, można nawet powiedzieć że płakała. Od razu do niej pod biegłem. Próbowałem ją złapać, ale gdy tylko ją dotknąłem na jej sukience pojawiły się czerwone plamy, a ona zaczęła krzyczeć. Wszystko stało się czarne. Nagle poczułem zapach herbaty. Otworzyłem oczy. Okazało się że to był sen. Sebastian stał obok mnie z przygotowaną herbatą. - Wszystko w porządku paniczu? - zapytał, patrząc na mnie z troską - Tak - powiedziałem ( Na szczęście udało mi się coś wykrztusić ). - Proszę się napić poczuje się panicz lepiej - powiedział. Napiłem się, a w tym czasie Sebastian mnie ubierał. Kiedy skończył poszliśmy na dół. Poszedłem do gabinetu, załatwić resztę formalności, na temat firmy. - Sebastianie sprawdź czy Kira się obudziła - powiedziałem - Czyżby panicz... - powiedział - idź już - przerwałam mu. Sebastian wyszedł, a ja zająłem się papierową robotą. Po chwili Sebastian przyszedł mówiąc - Paniczu telefon od panienki Elizabeth -. Podał mi telefon. Od razu usłyszałem piskliwy głos Lizzy - Cieluś witaj, mogę dzisiaj wpaść, tak słodko dzięki, to przyjdę to papatki - powiedziała. ( Nawet nie zdążyłem nic powiedzieć ). Udało mi się tylko wykrztusić ,, Hehg? ,,. Byłem rozczarowany że nie potrafiłem się wysłowić, nawet się bałem co to będzie. - Paniczu śniadanie gotowe - powiedział Sebastian. Poszedłem do jadalni, chwile potem przyszła Kira. - Przepraszam za spóźnienie - powiedziała. Nie szkodzi - odparłam. Usiadła, kiedy już prawie skończyliśmy jeść, ktoś zaczął się odbijać do drzwi. Sebastian i Kira poszli sprawdzić co się dzieje. Nagle usłyszałem głos Lizzy. Od razu spanikowałem i udałem się do drzwi prowadzących do gabinetu. ( Do gabinetu prowadzą nie tylko drzwi ze salonu, ale też z jadalni ). Kiedy byłem w gabinecie usiadłem przy biurku i podsłuchiwałem rozmowy. Nagle usłyszałem kroki. Do gabinetu wbiegła Lizzy, wyskoczyła mi na biurko, i zaczęła się do mnie przytulać. Prawie straciłem przytomność, w sumie chyba straciłem. Jedyne co jeszcze pamiętam, to odwrócona Kirę, podążającą w stronę pokoju. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Sebastiana i Lizzy. - Czy ja zemdlałem? - spytałem - Tak - odpowiedział Sebastian. - Przepraszam Cieluś - powiedziała Lizzy. - Gdzie Kira? - zapytałem. - Rozbolała ją głowa, i poszła się położyć - odparł Sebastian. - Chyba lepiej żebym też się położył - powiedziałem. - Pójdę z paniczem - powiedział. - Nie trzeba - odparłem i udałem się w stronę pokoju. W drodze do sypialni przechodziłem obok pokoju Kiry, i trochę podsłuchałem. Zrozumiałem coś takiego że ,, Sama nie jestem lepsza ,, coś takiego. Długo nie zwracałem na to uwagi, po prostu szedłem dalej. Kiedy doszedłem zdjąłem opaskę, i poszedłem spać. Obudziłem się akurat na kolację. Zszedłem na dół. - Witaj paniczu - powiedział Sebastian. - Witam - odparłem. Usiadłem przy stole, a naprzeciwko mnie Lizzy ( Nie Kira tylko Lizzy ). Koło niej usiadła Kira, po jej minie można było zrozumieć że jest niezadowolona. Kiedy zjedliśmy, Kira wyglądała jakby na coś czekała, wtedy przyszedł Bart, w rękach niósł wielkie płonące ciasto. Kiedy ciasto przestało się palić. Bart wziął noże i je pokroił. Pierwszy kawałek dostała Lizzy. Zaczęła jeść i nagle BUM. Lizzy cała w cieście, zaczęła płakać. Kira za to zaczęła śmiać się pod nosem. Jak na nią patrzyłem zrobiło mi się miło na sercu. ( Nieee przecież wam obiecałem że nie będę już tak robił ).
------------------------------------------------------------------------
Z dedykacją dla Julii G.
Byłem w mojej posiadłości, wszystko było jak zawsze, ale czegoś brakowało. Po krótkim zastanowieniu zrozumiałem. Nie było tu nikogo byłem sam. Nie było Sebastiana, May-Lin, Barta, Finniama a nawet Kiry. Pomyślałem logicznie ,, Pewnie wyszli, ale dlaczego Sebastian mnie nie obudził. Dziwne ,,. Postanowiłem pójść do jadalni, żeby się upewnić czy naprawdę jestem sam. Otworzyłem drzwi a tam stała Kira. Miała na sobie białą sukienkę, a jej twarz była smutna, można nawet powiedzieć że płakała. Od razu do niej pod biegłem. Próbowałem ją złapać, ale gdy tylko ją dotknąłem na jej sukience pojawiły się czerwone plamy, a ona zaczęła krzyczeć. Wszystko stało się czarne. Nagle poczułem zapach herbaty. Otworzyłem oczy. Okazało się że to był sen. Sebastian stał obok mnie z przygotowaną herbatą. - Wszystko w porządku paniczu? - zapytał, patrząc na mnie z troską - Tak - powiedziałem ( Na szczęście udało mi się coś wykrztusić ). - Proszę się napić poczuje się panicz lepiej - powiedział. Napiłem się, a w tym czasie Sebastian mnie ubierał. Kiedy skończył poszliśmy na dół. Poszedłem do gabinetu, załatwić resztę formalności, na temat firmy. - Sebastianie sprawdź czy Kira się obudziła - powiedziałem - Czyżby panicz... - powiedział - idź już - przerwałam mu. Sebastian wyszedł, a ja zająłem się papierową robotą. Po chwili Sebastian przyszedł mówiąc - Paniczu telefon od panienki Elizabeth -. Podał mi telefon. Od razu usłyszałem piskliwy głos Lizzy - Cieluś witaj, mogę dzisiaj wpaść, tak słodko dzięki, to przyjdę to papatki - powiedziała. ( Nawet nie zdążyłem nic powiedzieć ). Udało mi się tylko wykrztusić ,, Hehg? ,,. Byłem rozczarowany że nie potrafiłem się wysłowić, nawet się bałem co to będzie. - Paniczu śniadanie gotowe - powiedział Sebastian. Poszedłem do jadalni, chwile potem przyszła Kira. - Przepraszam za spóźnienie - powiedziała. Nie szkodzi - odparłam. Usiadła, kiedy już prawie skończyliśmy jeść, ktoś zaczął się odbijać do drzwi. Sebastian i Kira poszli sprawdzić co się dzieje. Nagle usłyszałem głos Lizzy. Od razu spanikowałem i udałem się do drzwi prowadzących do gabinetu. ( Do gabinetu prowadzą nie tylko drzwi ze salonu, ale też z jadalni ). Kiedy byłem w gabinecie usiadłem przy biurku i podsłuchiwałem rozmowy. Nagle usłyszałem kroki. Do gabinetu wbiegła Lizzy, wyskoczyła mi na biurko, i zaczęła się do mnie przytulać. Prawie straciłem przytomność, w sumie chyba straciłem. Jedyne co jeszcze pamiętam, to odwrócona Kirę, podążającą w stronę pokoju. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Sebastiana i Lizzy. - Czy ja zemdlałem? - spytałem - Tak - odpowiedział Sebastian. - Przepraszam Cieluś - powiedziała Lizzy. - Gdzie Kira? - zapytałem. - Rozbolała ją głowa, i poszła się położyć - odparł Sebastian. - Chyba lepiej żebym też się położył - powiedziałem. - Pójdę z paniczem - powiedział. - Nie trzeba - odparłem i udałem się w stronę pokoju. W drodze do sypialni przechodziłem obok pokoju Kiry, i trochę podsłuchałem. Zrozumiałem coś takiego że ,, Sama nie jestem lepsza ,, coś takiego. Długo nie zwracałem na to uwagi, po prostu szedłem dalej. Kiedy doszedłem zdjąłem opaskę, i poszedłem spać. Obudziłem się akurat na kolację. Zszedłem na dół. - Witaj paniczu - powiedział Sebastian. - Witam - odparłem. Usiadłem przy stole, a naprzeciwko mnie Lizzy ( Nie Kira tylko Lizzy ). Koło niej usiadła Kira, po jej minie można było zrozumieć że jest niezadowolona. Kiedy zjedliśmy, Kira wyglądała jakby na coś czekała, wtedy przyszedł Bart, w rękach niósł wielkie płonące ciasto. Kiedy ciasto przestało się palić. Bart wziął noże i je pokroił. Pierwszy kawałek dostała Lizzy. Zaczęła jeść i nagle BUM. Lizzy cała w cieście, zaczęła płakać. Kira za to zaczęła śmiać się pod nosem. Jak na nią patrzyłem zrobiło mi się miło na sercu. ( Nieee przecież wam obiecałem że nie będę już tak robił ).
------------------------------------------------------------------------
Z dedykacją dla Julii G.
Subskrybuj:
Posty (Atom)